Na całym świecie ludzie zaczynają mieć dość swych przywódców. Jak podaje gazeta The Wall Street Journal, „niektórzy są zdania, że dzisiejsi szefowie państw po prostu nie nadają się na swoje stanowiska”. Były prezydent Francji Valéry Giscard d’Estaing powiedział: „Jesteśmy świadkami kryzysu systemu przedstawicielskiego”. Skąd się bierze to rosnące niezadowolenie społeczeństwa? Wspomniana gazeta odpowiada, że „drażnią je przywódcy, którzy wydają się tak mali w obliczu ogromnych problemów”. Dalej czytamy, iż ludzi „napawa obrzydzeniem niezdecydowanie i korupcja, które spotykają tam, gdzie szukają przewodnictwa. Przyczyną rozczarowania społeczeństwa są nie tylko pojedynczy politycy, bo choćby w Japonii czy we Włoszech zastrzeżenia budzi cały aparat rządowy”. Co prawda podczas trudności ekonomicznych rządy zawsze traciły popularność, ale „ta sytuacja jest wyjątkowa, ponieważ występuje w tak wielu miejscach na raz i dotyczy nie tylko obecnej władzy, lecz także partii opozycyjnych”. Zdaniem V. Giscarda d’Estainga do przywrócenia nastroju optymizmu nie wystarczy polepszenie stanu gospodarki. „Nasze społeczeństwo musi mieć jakąś wizję przyszłości”.